„Czitamy” co czyta mała dama

Ten post będzie podzielony na dwie części, przynajmniej tyle założyłam by przybliżyć mniej więcej to, co przewinęło nam się przez ręce podczas naszych wspólnych literackich poszukiwań. Pola od początku swego istnienia, słuchała, oglądała i obcowała z książką w różniej formie i postaci, a teraz to już mogę powiedzieć różnej treści. Ale od początku, ponieważ dzieci rodzą się jako istoty omnipotencjalne czyli czują, myślą, analizują i reagują na wszystko, wszystkimi zmysłami warto to wykorzystać w codziennej zabawie i aktywności malucha. Mały brzdąc taki na poziomie 0-3 miesięcy, chłonął świat wszystkim zmysłami, dlatego z zaciekawieniem oglądał, dotykał i ślintał sobie różne miękkie, szeleszczące, piszczące książeczki. To one były najciekawsze, bo wykonane z różnych tkanin, kolorowych materiałów z dodatkiem szeleszczących folii w środku, lusterkiem, piszczących elementów były świetnym i najbezpieczniejszym partnerem zabaw na tamten moment. Nam towarzyszyły o takie książeczki materiałowe Liberto, Babydream, jakaś książeczka norweska o misiu i zasypianiu.

Berbeć na poziomie 3-6-9miesięcy choć swoje mięciutki książeczki dalej lubił, to już bardzo był zainteresowany kontrastami i to one wiodły prym w tym czasie. Oj jak te małe oczka oglądały, a jak się dziwiły, Pola bardzo długo oglądała te książeczki, nawet teraz czasem po nie sięga i je ogląda. Była nimi tak zafascynowana, że potrafiła się w nie wpatrywać bez końca jak zahipnotyzowana. Dużą zaletą tych książeczek są duże, wyraźne obrazki na kontrastowym czarnym tle, duże kształty, żywe kolory i prosta forma. Grube tekturowe kartki dobrze się obraca w małych paluszkach. Nam towarzyszyła w tym czasie kolekcja książeczek kontrastowych wydawnictwa Wilga z serii Biblioteka Szczęśliwego Dziecka, Maluszek Patrzy wydawnictwa Galaktyka oraz książeczki poznawcze z serii Smart Books.

Kolejne miesiące przynosiły zmiany w naszej kolekcji pojawiły się kolejne książeczki kartonowe ale już bardziej kolorowe z coraz większą ilością elementów. Początkowo były to małe książeczki Moje pierwsze Porównywania wydawnictwa Wilga, piękne kolory, zabawne ilustracje, mega grube kartki oraz pierwsze słowa z serii Maluszki YoYo Books fajne małe książeczki, łatwe do trzymania dla małych rączek, idealnie sprawdzały nam się i nadal towarzyszą nam podczas jazdy samochodem.

Ważną częścią naszych odkryć książkowych były jak je nazywamy „dziurkacze”. „Dziurkacze” to fajne duże książki, grube kartonowe strony, ciekawe, ładne ilustracje, zabawne rymowanki, no i dziury i dziurki,to, co najciekawsze dla małych paluszków!. Pierwszą otrzymaliśmy w prezencie od jednej z naszych świetnych cioć książeczka z sówką, bo Pola lubi sówki ” Kto robi hu hu?”, a kolejne udało się upolować w Biedronce w cenie 14,99sztuka!. Więc odkrywaliśmy kształty w cyrku z pięknymi kolorami, liczyłyśmy dziurki z żabim księciem, poznawałyśmy zwierzątka z sową, która wszystko widzi. Akademia Mądrego Dziecka, bo o tej serii mówimy wydawnictwa Egmont możemy z powodzeniem polecić. Te książeczki są rewelacyjne dają tyle zabawy i atrakcji, do czytania, oglądania, dotykania nadal nam towarzyszą i pewnie będą z nami jeszcze trochę, bo dzięki nim Pola poznaje kształty, kolory, może uczyć się liczyć do 10, wszędzie włożyć małe paluszki, także jest to inwestycja długoterminowa, nie bez znaczenia jest też ich solidne wykonanie. Bardzo je polecamy choć przeznaczone dla dzieci powyżej 3 lat ale pod opieką opiekuna, maluch spokojnie może odkrywać ich świat.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s